Co zrobić z egzotycznym pająkiem, który jako niechciany gość trafia do naszego domu np. w bananach? Odpowiedzi na to pytanie od kilku dni poszukuje pani Agnieszka z Dąbrowicy. We wtorek wraz z bananami do jej domu trafił pająk, przypominający brazylijski gatunek jadowity.
– Wiem, jak wyglądają te nasze popularne kątniki. Ten był inny. Od razu sprawdziliśmy z dziećmi w Internecie i przyszło nam do głowy, że pewnie jest to wałęsak brazylijski. Na nasze nieszczęście jest on najbardziej jadowity – uśmierca w ciągu godziny.
Gdzie schował się pająk pani Agnieszka nie wie. Nie wie też czy to na pewno jadowity intruz, ale najgorsze jest w tym to, że nikt nie jest w stanie jej pomóc. Straż miejska takimi sprawami zajmuje się na terenie Lublina. Gmina Jastków nie ma umowy z podmiotem, który umie poradzić sobie z egzotycznymi zwierzętami. Rodzina pani Agnieszki pozostaje bez pomocy.
– Od lat sprowadzamy banany. Wielokrotnie była już taka sytuacja, że coś się wydarzyło, a my nadal nie jesteśmy przygotowani na to, żeby ratować życie w tak rzadkich, ale niezwykle ekstremalnych sytuacjach…
Osoba, która ma podpisana umowę z lubelskim schroniskiem dla zwierząt i zajmuje się egzotycznymi gatunkami jest na urlopie, rodzina z Dąbrowicy musi czekać na powrót eksperta i liczyć na to, że pająk do tego czasu pozostanie w ukryciu.
DaCh (opr. DySzcz)