72 lata temu żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego zostali wywiezieni do łagrów NKWD Borowicze i Swierdłowsk. Uroczystość poświęcona ich pamięci odbyła się w Gimnazjum numer 1 w Lublinie.
– Miałam 10 lat kiedy aresztowano mi ojca, było to 18 listopada 1944 roku, przebywał na zamku w Lublinie, gdzie był torturowany, bo nie chciał wydać kolegów, z którymi był w partyzantce. Został wywieziony na Syberię i już nie wrócił – wspomina pani Władysława.
– Ci bohaterowie to żołnierze Armii Krajowej, którym nowa władza zafundowała piekło. Niewielu z nich wierzyło, że będą mogli powrócić do ojczyzny. Podróżowali w bydlęcych wagonach przez kilkanaście dni bez jedzenia i wody. Wielu z nich nie przetrwało podróży. Po przybyciu na miejsce pracowali w strasznym mrozie, chodzili kilkanaście kilometrów z obozu do pracy. Była to dla nich nieludzka ziemia. Mieliśmy okazję być w tych obozach na terenie Rosji i naprawdę z wielkim wzruszeniem patrzyliśmy na te miejsca – mówi Marta Goździowska nauczycielka historii w Gimnazjum nr 1 w Lublinie.
Trudno oszacować ile osób zginęło na tzw. wywózkach. Szacuje się, że do sowieckich łagrów w latach 1944-1945 mogło trafić ponad 50 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej.
ZAlew / opr. Rog























