Świadomość hodowców najlepszym lekiem na ASF

asf 16

Nie tylko restrykcyjne przepisy, ale przede wszystkim ciągłe szkolenia i uświadamianie hodowców – to zdaniem ministerstwa rolnictwa sposób na poradzenie sobie z afrykańskim pomorem świń. O aktualnej sytuacji i strategii zwalczania tego wirusa rozmawiali specjaliści podczas konferencji naukowej w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym w Puławach. 
– Oprócz działalności edukacyjnej planujemy także zwiększony odstrzał dzików. Będzie on prowadzony do linii Wisły – mówi wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Ewa Lech. – Chcieliśmy początkowo obniżyć populację tych zwierząt poniżej 0,5 na kilometr kwadratowy, ale teraz będziemy obniżać, ile się da. Trzeba przełamać pewną barierę u myśliwych, żeby strzelali też do loch. Udowodniono, że nie ma możliwości likwidacji dzików „do zera”. Pragnęlibyśmy zejść do 0,1 dzika na kilometr.

Bardzo istotną rolę w zakresie wykrywania nowych ognisk wirusa ma Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach. To tam badane są poszczególne próbki. – Od dwóch miesięcy nowych ognisk nie wykryliśmy – mówi dyrektor placówki Krzysztof Niemczuk. – Stwierdzono w sumie 23 ogniska tej choroby u trzody chlewnej i ponad 140 przypadków u dzików.

Główny Lekarz Weterynarii Włodzimierz Skorupski zapowiada, że na razie nie ma mowy o złagodzeniu przepisów dotyczących hodowli trzody chlewnej. – Ta fala, która na nawiedziła od czerwca tego roku, była największym atakiem choroby typu pomorowego w Polsce od okresu powojennego. Musimy bronić całego kraju i wszystkich hodowców. I każdy musi się dostosować do przepisów, które obowiązują. A my chcemy paru rzeczy: odizolowania trzody i karmy, którą się żywią, od dostępu zwierząt dzikich oraz higieny wychowu, w postaci mat dezynfekcyjnych i stroju.

Hodowcy obawiają się, że bardzo restrykcyjne przepisy są „gwoździem do trumny” dla małych gospodarstw. – Obawiam się, ze nie udźwigną tych zakazów, nakazów, które są narzucane, np. stawiania płotów z fundamentem. Zgadzam się, że wszyscy musimy dbać i pilnować, ale rzeczą, która pozwoli się najbardziej zabezpieczyć jest możliwość zdjęcia butów i założenia przy wejściu do chlewni. U siebie mam wanienkę z dezynfekcją. To jedyne pewne zabezpieczenie – uważa jeden z hodowców, Eugeniusz Bociański z Chrząchowa, w powiecie puławskim.

Jednak edukowanie hodowców jest niezbędne. Dzięki niemu jest szansa, aby nowe ogniska ASF już się nie pojawiły – ocenia kierownik Zakładu Chorób Świń Państwowego Instytutu Weterynaryjnego Zygmunt Pejsak. – Rolnicy bardzo się przestraszyli. Ci, którzy zawinili, zostali w jakiś tam sposób ukarani. No i wszyscy zdają sobie już sprawę, że ogromnym błędem jest kupowanie świń, pochodzących z nieznanego miejsca, nieoznakowanych, zaskakująco tanich. Dlatego liczymy, że taka fala zachorowań nie powinna się już powtórzyć.

ŁuG / opr. ToMa

Fot. Łukasz Grabczak

Exit mobile version