Na portalach społecznościowych dedykowanych profesjonalistom wręcz nie wypada zamieścić w opisie kariery tytułów zdobytych na polskich uczelniach inaczej, niż w ich anglojęzycznej wersji. Próżno szukać magistrów, czasem przemknie się inżynier, już prędzej doktor nauk takich to a takich. Będziemy za to mieli B.A., B.S, M.A, PhD i inne. To prawda, ze zagranicznym 'łowcom głów’ mówią one o wiele więcej, ale nie da się wykluczyć, że w ten sposób wiele osób się też auto-nobilituje. Za to z pewnością zwraca uwagę nazwa ukończonej uczelni, jeśli należy do grona prestiżowych.
JB
Fot. pixabay.com
