O roli przytulania. Czy maszyna zastąpi drugiego człowieka?

przyt

Podobno potrzebujemy czterech przytuleń dziennie, by przeżyć, ośmiu, żeby zachować zdrowie i dwunastu, żeby się rozwijać. Czułość to jedna z naszych podstawowych potrzeb. Jest nawet ważniejsza od potrzeby zaspokojenia głodu, a to w zasadzie mówi wszystko o jej sile i randze.

W Wielkiej Brytanii powstała nawet maszyna do przytulania, która ma zastąpić dotyk drugiego człowieka. Stworzyła ją Lucy McRae, według której rozwój technologii prowadzi do rozerwania więzi międzyludzkich.

W którym kierunku idą nasze relacje, jaki faktycznie wpływ na nasz stan zdrowia psychicznego ma przytulanie i czy maszyna może chociaż w niewielkim stopniu zastąpić drugiego człowieka?

– Psycholog Harry Harlow w latach 60. przeprowadził pewien eksperyment – mówi Adrianna Lalak-Włosek, psycholog rodzinny: – Umieścił nowo narodzone małpki w osobnych klatkach. W każdej z nich znajdowały się dwie sztuczne matki. Jedna była z gołego drutu, ale miała przymocowaną butelkę z mlekiem, którym karmiła małpki. Natomiast druga nie dawała mleka, ale była pokryta miękkim futrem, do którego można się było przytulić. Okazało się, że wszystkie małpki wolały futerkową mamę.

– Myślę, że od początku, od kiedy eksperymentujemy z techniką i z maszynami, to one najpierw zastępują nas w robieniu pewnych rzeczy, czyli za pomocą maszyn dotykamy świata, a jednocześnie w jakiś sposób oznacza to, że przy pomocy maszyn dotykamy też innych ludzi, a wreszcie na samym końcu przy pomocy maszyn dotykamy tak naprawdę samych siebie – mówi Piotr Celiński, medioznawca z UMCS w Lublinie: – To taka nasza historyczna skłonność o tego, żeby zlecając maszynom pewne zadania, jednocześnie ustawiać je w sytuacji, kiedy one są naprawdę blisko i kiedy przejmują część z tych bardzo intymnych i antropologicznie głębokich działań i doznań, które nam na co dzień towarzyszą.

– Badania Harlowa miały swój rozwój i okazywało się, że nie tylko wystarczy to miękkie futerko, ale w ogóle potrzebna jest więź i budowanie bliskich relacji – dodaje Adrianna Lalak-Włosek.

– To jest jakiś paradoks tych czasów, bo szukając bliskości decydujemy się na to, że tę bliskość znajdziemy przez narzędzia, maszyny i ekrany, podczas gdy tak naprawdę chodzi nam o bliskość z innym człowiekiem, bo tylko taka jest w gruncie rzeczy możliwa – mówi Piotr Celiński: – Tylko drugi człowiek nas wysłucha, zrozumie, przytuli.

– Dla mnie najważniejsza jest zasada złotego środka – mówi Adrianna Lalak-Włosek: – Jeśli rzeczywiście takie osoby są samotne i bardzo brakuje im kontaktu, być może taka maszyna będzie mogła jakoś zaspokoić im tę potrzebę dotyku.

– Generalnie idziemy w kierunku coraz większej tęsknoty za własnym ciałem, pewną integralnością naszego bycia w świecie, kiedy mamy wokół nas mnóstwo przeróżnych działań, tekstów i przeróżnych działań komunikacyjnych, w których ciało tak na dobrą sprawę nie uczestniczy, tzn. widzimy je oczyma, słyszymy uszami, ale to się nie przekłada na to, że możemy z nimi cokolwiek zrobić. Ciało ma potrzebę bycia zaangażowanym, bycia wpiętym w ten komunikacyjny obiekt – podkreśla Piotr Celiński.

– Dzięki przytulaniu budujemy relacje, przywiązanie, poczucie bezpieczeństwa, bliskości – nie tylko u dzieci, ale i u nas samych. Przytulanie stymuluje nasz układ odpornościowy, dojrzewanie układu nerwowego. Przytulając, wydziela się oksytocyna, czyli hormon, który aktywuje uczucia zaufania, przywiązania, który reguluje autonomiczny układ nerwowy, który z kolei jest odpowiedzialny za utrzymanie spokoju – mówi Adrianna Lalak-Włosek.

– Niestety zdecydowanie rośnie liczba osób samotnych – mówi Piotr Celiński: – Myślę sobie, że moglibyśmy dziś o tym mówić w kategoriach, że jest to rynkowa nisza, ale obawiam się, że grupa tego typu potrzebujących będzie coraz większa. To tylko kwestia czasu, kiedy tego typu maszyny, tego typu rozwiązania technologiczne będą coraz bardziej powszechne. Potrzebujemy, żeby ktoś nas przytulał, dotykał. Nie da się tego oszukać. Według mnie o wiele prościej, taniej i skuteczniej będzie jednak umówić się i spróbować zrobić to w tradycyjny sposób niż kłaść się na łóżku, które będzie nas stymulować, masować, ocieplać. Jeśli już, to jakaś hybryda tych dwóch rzeczy.

Psychologowie zalecają przytulać się często. Wiele badań pokazuje, że małżonkowie, którzy wspierają się psychicznie, dłużej żyją  i rzadziej chorują. To samo dotyczy ludzi, którzy utrzymują bliskie relacje, np. z grupą przyjaciół. Ważne jest, by szukać tej bliskości we właściwych miejscach.

EwKa (opr. DySzcz)

Fot. pixabay.com

Exit mobile version