Bialscy urzędnicy odnieśli się do zarzutów stawianych przez radnych Zjednoczonej Prawicy w związku z tak zwaną „aferą przetargową”. Radni w ubiegłym tygodniu zarzucali prezydentowi Białej Podlaskiej między innymi brak nadzoru nad pracownikami oraz brak transparentności w przeprowadzaniu procedur przetargowych.
Radni Zjednoczonej Prawicy apelowali w piątek o spotkanie z włodarzem miasta w sprawie zatrzymania jednego z urzędników bialskiego magistratu, który podejrzewany jest o udzielanie poufnych informacji przedsiębiorcom w sprawie przetargów. Dziś (28.04) jednak większość radnych tego klubu nie pojawiła się na spotkaniu zorganizowanym przez prezydenta miasta. W przesłanym do mediów oświadczeniu twierdzili, że prezydent nie konsultował z nimi terminu ani formuły spotkania.
Z kolei urzędnicy zapewniali, że spotkanie było konsultowane ze wszystkimi klubami.
Obecny na spotkaniu prezydent miasta zapewniał, że sprawowany jest nadzór nad pracownikami urzędu. Z kolei kierownik referatu zamówień publicznych Marek Chmiel zaprzeczył, jakoby w magistracie nie było transparentności procedur przetargowych.
CZYTAJ: Bialscy urzędnicy i przedsiębiorcy zatrzymani przez CBA
Radni Zjednoczonej Prawicy złożyli wniosek do przewodniczącego rady miasta o zwołanie sesji nadzwyczajnej w sprawie „afery przetargowej”.
W ubiegłym tygodniu CBA zatrzymało trzech urzędników z gminy i miasta Biała Podlaska, którzy podejrzani są o przekroczenie swoich uprawnień w związku z organizacją przetargów. Zatrzymani zostali też trzej przedsiębiorcy.
Sesję nadzwyczajną zaplanowano na 5 maja.
MaT / opr. ToMa
Fot. archiwum