Ukraina: międzynarodowa misja bada, czy ostatnie ataki rakietowe Rosji to zbrodnie wojenne

mid epa10234168 2022 10 12 111742

Prokuratorzy z międzynarodowej misji tzw. mobilnych zespołów wymiaru sprawiedliwości (MJT) badają możliwość uznania za zbrodnie wojenne rosyjskich ataków rakietowych na Kijów i inne miasta Ukrainy, w których od poniedziałku zginęło co najmniej 26 osób – przekazał w wypowiedzi dla agencji Reutera główny prokurator zespołów MJT Nigel Povoas.

W poniedziałek (10.10) w atakach rakietowych zginęło 19 osób, ponad 100 zostało rannych. Była to największa ofensywa powietrzna Moskwy od rozpoczęcia inwazji na Ukrainę 24 lutego – ocenił Reuters. W kolejnej serii ataków we wtorek zginęło 7 osób w południowo-wschodniej części kraju. W wyniku uderzeń w wielu miejscach, w tym we Lwowie, zabrakło zasilania. Ostrzeliwane były obiekty infrastruktury energetycznej.

CZYTAJ: Ukraina: 30 proc. infrastruktury energetycznej uszkodzonych przez Rosję

Śledczy ds. zbrodni wojennych z zespołów MJT odwiedzili wszystkie miejsca zdarzenia w stolicy i zbadali szkody wyrządzone cywilom i infrastrukturze cywilnej – powiedział Povoas.

„Wydaje się, że nawet szeroko zakrojone rzekome ataki na infrastrukturę energetyczną i komunikacyjną mają minimalny wpływ na operacje wojskowe i olbrzymi wpływ na stan zdrowia, cierpienie i przerażenie wśród ludności cywilnej” – skomentował brytyjski prawnik.

CZYTAJ: Ukraina: Rosjanie użyli dziś ponad 80 rakiet, połowa została zestrzelona

W maju Unia Europejska, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania powołały Grupę Doradczą ds. Zbrodni Wojennych na Ukrainie (ACA), która ma na celu wsparcie ukraińskiej prokuratury i międzynarodowych organów w rozliczaniu zbrodni w kontekście wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Mobilne zespoły wymiaru sprawiedliwości (MJT) są częścią tego projektu, działając pod zwierzchnictwem ukraińskiej prokuratury generalnej. Składają się z ukraińskich i zagranicznych ekspertów, którzy stanowią część łańcucha dokumentacji, dochodzenia i ścigania zbrodni w terenie.

PAP / opr. GRa

Fot. PAP/EPA/OLEG PETRASYUK

Exit mobile version