Ulicą Kasprowicza w Lublinie miał kursować autobus – taką obietnicę otrzymali mieszkańcy lubelskiej dzielnicy Hajdów-Zadębie. Dla nich to ważne, bo mają ogromny problem z dostaniem się do centrum miasta. Sporo dzieci z rejonu podstawówki przy ul. Kasprowicza uczęszcza do innych placówek, bo do swojej nie mają czym dojechać.
W kwietniu br. mieszkańcy dostali na piśmie zapewnienie z ratusza o zobowiązaniu podległych jednostek do działań mających na celu objęcie przedmiotowego rejonu obsługą transportem zbiorowym, w okresie powakacyjnym. Zakładany termin: wrzesień 2017.
Gdzie jest autobus? – pytają mieszkańcy. – Brakuje nam komunikacji miejskiej.
– Problem nie jest nowy. Wrzesień ma się ku końcowi, a komunikacji nie widać – mówi Jacek Skiba z Rady Dzielnicy Hajdów-Zadębie w Lublinie. – Wpłacamy do budżetu miasta 15 mln zł rocznie z podatków od nieruchomości – dodaje. – Mieszkańcy będą składali wniosek do prezydenta o wywiązanie się z zadania własnego gminy, czyli dojazdu publicznego do szkoły (podstawienia tzw. gimbusów) lub zwrotu kosztów za paliwo do aut – zapowiada.
– Dojazd do naszej placówki jest możliwy wyłącznie samochodami prywatnymi – przyznaje Henryka Olszak, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 48 w Lublinie. – Sytuację poprawiłby kurs autobusu komunikacji miejskiej nawet 2-3 razy dziennie.
– Zarządca drogi (Zarząd Dróg i Mostów w Lublinie) wystosował w tej sprawie pismo do policji o opinię. Spotkało się ono z odpowiedzią negatywną. Zgoda na zmianę organizacji ruchu jest uzależniona od wcześniejszych działań inwestycyjnych. Wiąże się to z m.in. budową zatok przystankowych oraz oświetlenia ulicznego. Na ten cel zarządca nie zabezpieczył środków finansowych. W związku w tym nie możemy w tej chwili uruchomić tu komunikacji miejskiej – tłumaczy Monika Fisz z Zarządu Transportu Miejskiego w Lublinie.
Zarząd Dróg i Mostów w Lublinie ma wnioskować, by pieniądze na przystosowanie ul. Kasprowicza do wprowadzenia komunikacji miejskiej znalazły się w przyszłorocznym budżecie miasta.
PaSe
Fot. Sebastian Pawlak


