Bartosz Śpiączka ma wzmocnić siłę ofensywną walczącego o awans do I ligi Górnika Łęczna. 28-letni napastnik związał się z klubem półroczną umową z opcją przedłużenia o kolejny rok.
Kibice w Łęczne Bartosza Śpiączkę doskonale pamiętają z czasów Ekstraklasy. Od lipca 2015 roku do czerwca 2017 roku rozegrał 69 ligowych meczów w Górniku, 19-krotnie wpisując się na listę strzelców. Po spadku zespołu z Ekstraklasy miał oferty z kilku klubów. Wybrał Bruk-Bet Termalicę Nieciecza, czego dziś żałuje.
– Okres w Niecieczy tak naprawdę sprawił, że straciłem nazwisko, na które zapracowałem. Teraz muszę się odbudować – mówi Bartosz Śpiączka.
Z piłkarzem w składzie zespół z Niecieczy w kolejnym sezonie podzielił los Górnika, spadając do I ligi. Od tej pory napastnikowi wiodło się coraz gorzej. Jesień 2018 roku spędził jeszcze w Termalice, ale wiosną został wypożyczony do katowickiego GKS-u. Gdy okres wypożyczenia się skończył, miejsca dla Śpiączki w Termalice nie było i jesienną rundę bieżącego sezonu zawodnik pozostawał bez klubu. Do Łęcznej przychodzi się odbudować.
– Na pewno potrzebuję jeszcze trochę czasu, bo przez pół roku nie grałem. Trenowałem sam. Trener wie, że potrzebuję czasu. Chcę się dobrze przygotować, żeby wypaść jak najlepiej – mówi Śpiączka: – Jestem mile zaskoczony tym, jak drużyna gra. Jest dużo młodych chłopaków, ale widać, że mimo wieku są doświadczeni. To nie przypadek, że są na drugim miejscu.
Napastnik ma pomóc drużynie w realizacji nakreślonego celu: – Chcę dołożyć cegiełkę do awansu. Zawsze mówię, że nie ma presji. Presję mają lekarze. Robimy to, co lubimy. Wiem jakie są oczekiwania wobec mnie. Musze temu sprostać. Jak wrócę do formy, przyjdą bramki i asysty. Najważniejsze jest, abyśmy awansowali do I ligi – podkreśla piłkarz.
Bartosza Śpiączkę i innych zawodników Górnika będzie można zobaczyć podczas jutrzejszej (23.02) prezentacji zespołu, która odbędzie się w hali Szkoły Podstawowej nr 4 w Łęcznej o godzinie 17:30.
JK
Fot. archiwum


