Nie wiem, co powoduje Stingiem – czy brak weny, czy też lenistwo – ale mistrz raczy nas ostatnio „odgrzewanymi kotletami”. Po dwóch wersjach (studyjnej i koncertowej) albumów z jego ulubionymi piosenkami, mamy kolejne wydawnictwo wspomnieniowe – „Duets”. Chociaż muszę przyznać , że te kotlety są nawet apetyczne, bowiem zestaw partnerek i partnerów przed mikrofonem naprawdę niezły, ale pozostaje niedosyt, bo naprawdę brak nam nowych piosenek tego świetnego muzyka.
Mary J. Blige, Eric Clapton, Annie Lennox, Charles Aznavour, Zucchero czy Melody Gardot, z którymi Sting w latach 1999–2011 nagrywał te utwory, gwarantują znakomity poziom, ale oczekujemy czegoś więcej – nowego studyjnego krążka z zestawem samych premierowych kompozycji!
AM
Fot. nadesłane


