ARCHIWUM - Radio Lublin S.A.

ARCHIWUM RADIO LUBLIN

ARCHIWUM - Radio Lublin S.A.
  • ARCHIWUM
  • KATEGORIE
  • TAGI
  • RADIO LUBLIN
ARCHIWUM - Radio Lublin S.A.
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
Strona Główna Wiadomości Lublin

Reporterzy o oblężeniu Mariupola: Bomba spadała za bombą

22 marca 2022 / 20:46
A A
Udostępnij na FacebookUdostępnij na TwitterKod QR

– Śmierć, ciała na ulicach, niekończące się ostrzały, izolacja miasta i rosyjskie radio, wzywające miasto do poddania się – dwaj dziennikarze AP, ostatni reporterzy pracujący w Mariupolu, relacjonują sytuację w oblężonym mieście, z którego udało im się ewakuować.

Operator Mstisław Czernow i fotograf Jewhen Małoletka, to ostatni dziennikarze, którzy pracowali w oblężonym mieście.

– Bomba za bombą. Rosjanie odcinali elektryczność, wodę, dostęp do żywności i w końcu – co było kluczowe – sieć komórkową, radio i telewizję – relacjonuje w materiale AP Czernow.

Reporterzy pracowali, ryzykując życiem w ostrzeliwanym mieście, ponieważ mieli poczucie, że ich materiały – przekazywane z wielkim trudem – stanowiły jedyne źródło informacji o sytuacji w oblężonym mieście.

To oni byli autorami zdjęć zbombardowanego szpitala i rannych ciężarnych kobiet, które rosyjskie władze i media próbowały zdezawuować jako fake newsy. Później dotarli do rannych z tego ataku, żeby udowodnić, że to Rosja kłamie.

– Nigdy nie czułem, że przełamanie ciszy jest tak ważne – powiedział Czernow, który wcześniej pracował jako korespondent wojenny podczas konfliktów zbrojnych w różnych częściach świata.

Reporter opowiadał, jak dzień po dniu, miasto było bombardowane i systematycznie zrównywane z ziemią. Ciała na ulicach, zabite dzieci i niemowlęta, masowe groby, w których chowano zmarłych.

Gdy przepadła łączność, karetki przestały wyjeżdżać do rannych i zabitych, a jedyną szansą na pomoc było samodzielne dostanie się do szpitali. Tam, choć one również były ostrzeliwane, ukrywali się ludzie, a później – sami dziennikarze.

Lekarze prosili dziennikarzy, by fotografowali rodziny, które przywoziły swoich zabitych i rannych. – Nikt nie wie, co się dzieje w naszym mieście – mówili.

– Przychodzili do nas ludzie i prosili o informacje o wojnie. Tak wielu z nich prosiło, byśmy nagrali ich, aby ich rodziny dowiedziały się, że żyją – opowiadał Czernow.

Reporter relacjonował też, jak zmieniały się nastroje mieszkańców 430-tysięcznego miasta. Od niewiary w to, że wojna się zacznie, do utraty nadziei.

– Wszyscy pytali, kiedy wojna się skończy. Nie miałem odpowiedzi. Codziennie pojawiały się pogłoski, że armia ukraińska przełamie oblężenie. Ale nikt nie przyszedł – opowiadał Czernow.

igrafika_20220322_06.png

Z czasem w mieście odbierało już tylko rosyjskie radio, które nadawało „rosyjskie kłamstwa”. – Że Ukraińcy trzymają miasto jako zakładnika, ostrzeliwują budynki, tworzą broń chemiczną. Propaganda była tak silna, że niektórzy zaczęli w nią wierzyć, wbrew temu, co sami widzieli – mówił reporter. – Ciągle, w sowieckim stylu, powtarzano informację: „Mariupol jest otoczony. Złóżcie broń”.

Według Czernowa odcięcie od informacji i blokada mają dwa cele. Pierwszy – to chaos i panika. Drugi – to bezkarność. – Bez informacji z miasta, bez zdjęć zbombardowanych budynków i zabitych dzieci, rosyjskie wojska mogły robić, co chciały – powiedział Czernow. – Dlatego tak bardzo ryzykowaliśmy, by świat to zobaczył i właśnie to tak bardzo rozwścieczyło Rosję, że na nas polowała – podkreślił.

Do wyjazdu nakłonili ich ukraińscy żołnierze, którzy pod bombami pomogli reporterom ewakuować się z miasta. – Jeśli was złapią, zmuszą was, byście powiedzieli, że wszystkie nagrania i zdjęcia to kłamstwo – powiedzieli im wojskowi.

Dziennikarze wyjechali z miasta w kolumnie ewakuacyjnej z prywatnych samochodów 15 marca, razem z ukraińską rodziną. W atmosferze strachu i paniki uciekających ludzi minęli 15 posterunków wojsk rosyjskich.

– Gdy przejeżdżaliśmy – przez trzeci, dziesiąty, piętnasty, wszystkie z żołnierzami w ciężkim ekwipunku – moja nadzieja, że Mariupol przetrwa, znikała. Zrozumiałem, że by dotrzeć do miasta, armia ukraińska musiałaby pokonać tak wielki teren. I że to się nie stanie – podsumował Czernow.

RL / PAP / opr. ToMa

Fot. PAP/Andrzej Lange

Tagi: infoRosjaUkraina
Następna wiadomość

Charków: w zamkniętych restauracjach całą dobę gotowane jest jedzenie dla wojska

SZUKAJ

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki

Podobne

  • Noworoczne „prezenty” od władz dla rosyjskich rezerwistów. Wśród nich wiersze o śmierci
  • „Ukraina broni nas przed złem”. Dary zebrane podczas PDPZ jadą do Bachmutu i Charkowa [ZDJĘCIA]
  • „Nie ma tu w stu procentach bezpiecznego miejsca”. Bp Jan Sobiło o życiu w Ukrainie ogarniętej wojną [WIDEO]
  • Ukraiński premier: dziękujemy Polsce za przekazanie trzeciej partii terminali Starlink
  • Lublin zrealizował inwestycje drogowe za 85 mln zł

Radio Lublin S.A. w likwidacji
ul. Obrońców Pokoju 2
20-030 Lublin
tel. 801 501 022 / 81 53 64 200
e-mail: poczta@radiolublin.pl
https://radio.lublin.pl

© 2024 Wszelkie prawa zastrzeżone. Radio Lublin S.A. w likwidacji

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • ARCHIWUM
  • KATEGORIE
  • TAGI
  • RADIO LUBLIN
Ta witryna wykorzystuje cookie. Kontynuując przeglądanie wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony Polityki prywatności.
Skip to content
Open toolbar Narzędzia ułatwień

Narzędzia ułatwień

  • Powiększ tekstPowiększ tekst
  • Zmniejsz tekstZmniejsz tekst
  • KontrastKontrast
  • NegatywNegatyw
  • Podkreśl linkiPodkreśl linki
  • Czcionka alternatywnaCzcionka alternatywna
  • Reset Reset